Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się:
- krzyknąć: „POMOCY!”,
- powiedzieć: „POMÓŻ MI”,
- szepnąć: „POTRZEBUJĘ TWOJEGO WSPARCIA”?
Pewnie widzieliście tę stronę z książki „Chłopiec, kret, lis i koń” (Charlie Mackesy).
Dla niektórych to łatwiejsze, czasem po prostu naturalne (zależy do kogo i w jakiej sprawie), bywa też nadużywane!
Lecz dziś o tym, jak trudno czasem zrobić ten ruch: WYCIĄGNĄĆ rękę, sięgnąć, chwycić i PRZYCIĄGNĄĆ to, czego potrzebujemy.
No to jak to jest z tym sięganiem po pomoc?
Jakie są argumenty za OSAMOTNIENIEM siebie?
- będę ciężarem,
- i tak nikt nie zrozumie,
- nie warto,
- zrobię sobie nadzieję na marne,
- to poniżające,
- muszę być silna/silny
- inni mają swoje sprawy,
- nic tu nie pomoże… itd.
Posiadanie BRAKU schematu sięgania po wsparcie wspiera oddzielenie pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością.
DORAŹNIE to pomocne, bo daje ulgę. Zwłaszcza, gdy nasza historia obfituje w momenty porzucania, zaniedbań, opuszczania…
Nie chcemy czuć tego BÓLU już nigdy więcej!
W dłuższej perspektywie nas to FRAGMENTARYZUJE i przynosi cierpienie w postaci:
- poczucia, że nasze życie to OSZUSTWO,
- wątpienia w swoją WARTOŚĆ,
- odczucia NIEDOPASOWANIA,
- lęku, że to napięcie będzie już zawsze…
Takie gorzkie są owoce ROZSZCZEPIENIA.
Lekiem jest INTEGRACJA, choć droga do połączenia różnorodności naszego wewnętrznego skomplikowania wiedzie także przez ciemny las…
Często to czas REALNEGO gorszego funkcjonowania, gdzie paradoksalnie potrzebujemy zaryzykować i otworzyć się na jeszcze więcej wsparcia.
DASZ SOBIE PRZYZWOLENIE NA BYCIE PODTRZYMANĄ / PODTRZYMANYM?
