Na niebie mrok, świat wycisza się, kształty coraz mnie wyraźne… kończysz dzień i idziesz spać.
Mijają godziny i następnego dnia wstajesz w wersji „po terapii”. JEDNA NOC i cele zrealizowane: potrafisz dbać o siebie i świat, dzielnie i z szacunkiem dla Drugiego regulujesz relacyjne zbliżenia i oddalenia, z sympatią spoglądasz na swoje odbicie w lustrze, masz marzenia i wiarę w swoje możliwości… i wszystko inne, co tam sobie zakładasz wędrując do gabinetu.
W niepamięć odchodzą:
- karcenie siebie, że tyle to trwa,
- wieloletni wysiłek,
- irytacja o krok wstecz, gdy wraca stres,
- automatyczne działanie zgodne z wzorcem z dawnych lat…
Nowa / Nowy Ty.
Wersja, na którą czekasz!
Wokół ten sam świat, który pożegnałaś / pożegnałeś wieczorem, ci sami ludzie…
I jak jest? Czujesz ten poranek?
Słabo, prawda? Jedno wielkie pomieszanie, wszyscy jakby dla siebie obcy, z poczuciem niezrozumienia i wyobcowania…
DLATEGO to tyle trwa. Zmiana potrzebuje czasu, a terapia to droga do zmiany. To czas dla Ciebie by OSWOIĆ się z tym, co zapraszasz do swojego życia. I czas dla tych, którzy są wokół, bo ich życie też się zmienia gdy TY – bliski i ważny dla nich – decydujesz się na psychoterapię.
Zmiana wykluwa się.
Z miłością.
