Czasem dokładnie WIEMY, czego chcemy. Coraz częściej też umiemy o tym WPROST mówić. Ale bywa, że POMIMO wiedzy i umiejętności nie zawsze nadchodzi z drugiej strony UPRAGNIONA odpowiedź. Wzbudzamy w sobie FRUSTRACJĘ.
Tym drugim, tym światem, tym trudem…
Precyzujemy.
Wyjaśniany.
Argumentujemy.
Przyciągamy.
Dociskamy.
I nic.
A nawet mniej niż nic:
Coraz większy dystans! Kiedy nam ZDAJE SIĘ, że w sensowny sposób zabiegamy o kontakt i BLISKOŚĆ. Przecież tak intensywnie WALCZYMY o relację!
A prawda jest taka, że w PARTNERSTWIE nie ma zbyt wiele miejsca na WALKĘ, za to jest go bardzo dużo na RÓŻNIENIE SIĘ i naukę akceptowania tego, zamiast NACISKU na jednolitość.
Działam szybciej? Co z tego? Nie każdy tak musi… a poganianie, wymuszanie, osądzanie… to PRZEMOC.
Mam ochotę na coś? Nie zawsze to dostanę… a epatowanie rozczarowaniem i przytyki… to MANIPULACJA.
Lekarstwa na burze emocji, które wzbudzamy w sobie (gdy sprawy nie idą po naszej myśli) są różne. Dziś wyciągam dwa, których uczymy się każdego dnia na nowo:
- SAMOŚWIADOMOŚĆ własnych warunków pogodowych (oraz szacunek dla nich),
- ASERTYWNOŚĆ, byśmy mogli (bez agresji i nacisku) dbać o nienaruszalność swoich wrażliwych granic i miejsc. To ODWAGA mówienia o własnym PRZEŻYWANIU: „przykro mi, gdy…”, „wkurzam się, kiedy…”, „nie zgadzam się na…”, „to za ciężkie, potrzebuję wyjść, by ochłonąć…” …
JEŚLI KTOŚ CHCE BYĆ BLISKO NAS, TO PO PROSTU BĘDZIE. JEŚLI NASZA BLISKOŚĆ KOGOŚ KŁUJE… TO MA PRAWO ODEJŚĆ NA TAKĄ ODLEGŁOŚĆ, KTÓREJ POTRZEBUJE.
W relacjach, które uznajemy za cenne i bliskie nie ma miejsca na PRZYMUS.
Potrzebne jest poczucie bezpieczeństwa, wzajemność i przyjemność z bycia razem. Jak w „Małym Księciu”:
„Jeśli coś kochasz, puść to wolno.
Kiedy do Ciebie wróci, jest Twoje.
Jeśli nie, nigdy Twoje nie było.”
Mały Książę – niewielka książeczka autorstwa Antoine’a de Saint-Exupéry’ego, która od 80 lat niezmiennie zachęca małych i dużych do refleksji.
