„Samotność jest w rzeczywistości miejscem, w którym można się połączyć z poczuciem przynależności do człowieka.”
Chodzi za mną takie zdanie. I nawet nie wiem, co dokładnie oznacza. Ani kto je pomyślał jako pierwszy.
- Czy chodzi o przynależność do człowieka jako części stada…? Mowa o relacjach, tęsknocie…
- Czy przynależność do człowieka wewnątrz, do siebie, swojego człowieczeństwa…?
- Że z samotności zaczynamy tęsknić?
- Czy, że doświadczając swojej samotności doświadczamy swojej człowieczości w pełni?
Często używa się zamiennie dwóch słów – SAMOTNOŚĆ / OSAMOTNIENIE – które dla mnie brzmią zupełnie inaczej. Pierwsze jest czasem nieprzyjemne, ale drugie bywa nawet GROŹNE.
OSAMOTNIENIE:
- nieprzyjemny stan psychiczny związany z NIEDOSTATKIEM satysfakcjonujących ilościowo i jakościowo relacji,
- SUBIEKTYWNE, budzące nasz sprzeciw, poczucie bycia odizolowanym,
- budzi LĘK i może prowadzić do różnorodnych zaburzeń funkcjonowania,
- narusza i DEGRADUJE kontakty społeczne oraz relację z samym sobą (derealizacja),
- ZAHAMOWUJE nas w rozwoju.
SAMOTNOŚĆ:
- efekt NIEDOSTATKU interakcji, odczuwany CZASAMI jako duży dyskomfort,
- stan niezbędny do pogłębienia kontaktu ze sobą i światem, umożliwiający REFLEKSJĘ,
- pomost ku doświadczaniu własnej ODRĘBNOŚCI,
- często (po dłuższej lub krótszej chwili) moment spotkania z własną KREATYWNOŚCIĄ,
- nasze niezaprzeczalne PRAWO i często świadomy (czasowy) wybór,
- nieunikniony odcinek drogi OSOBISTEGO rozwoju.
Cichości życzę,
M.
