… wciąż i wciąż stajemy się mądrzejsi.
Wiemy już tak wiele:
- poznajemy siebie,
- poznajemy innych,
- poznajemy świat.
Widzimy czego pragniemy i dokąd zmierzamy. Wiemy też (często) jakie drogi tam prowadzą, co robić – a czego nie. Teoria obejrzana z każdej strony. I nagle przychodzi kolejna możliwość, ĆWICZENIA PRAKTYCZNE:
stajesz przed podobną sytuacją, która jakoś zaprasza, wabi, przyciąga… i nawet jeśli wiesz (i ja wiem), że lepiej tam nie iść to… czasem idziemy. Choć z zewnątrz wszystko takie OCZYWISTE i proste. Lecz nasze życie jest też wewnątrz, a tam drogi plotą się w niesamowicie fantazyjne wzory.
I czasem te ścieżki biegną też SWOIM własnym rytmem, z którym możemy walczyć lub płynąć.
I czasem naprawdę możemy wejść ponownie na szlak, który już z pozoru znamy na wylot, i może nawet wiemy, że czeka tam też coś bolesnego do przeżycia, ale… naprawdę nasza gotowość do innych wyborów rodzi się w doświadczeniu, a nie (tylko) rozmyślaniu i analizie.
I czasem można świadomie wejść w coś, co wygląda jak „ta sama rzeka”, i zdziwić się, że my w tej rzece (a zwłaszcza po kolejnym wyjściu z niej) jesteśmy inni. Stoimy na brzegu, mokrzy i często poszarpani, a jednak też (może) z czymś nowym:
- wolnością do przeżywania po swojemu,
- szacunkiem do swojego tempa,
- umiejętnością bycia dla siebie wyrozumiałą / wyrozumiałym także na manowcach,
- a może też (wreszcie / po wystarczającej liczbie prób) z tym czymś czego szukaliśmy – co daje nam już teraz możliwość wybrania innego nurtu…
Masz (i ja mam, uff) prawo błądzić.
Tak, zgadzam się – życie to nasze decyzje i ich konsekwencje, lecz ja lubię też to, że czasem mogę podjąć „głupie” decyzje, bo potrzebuję się czegoś jeszcze nauczyć z tych konsekwencji. Mądrość to nie tylko dobre decyzje, to też zgoda na Siebie, w trudzie i blasku. W drodze.
Do zobaczenia na szlaku,
M.
Ps. Nie mam na myśli zachowań autodestrukcyjnych, w te ścieżki nie wchodzimy dla rozwoju, tam nie odkrywamy nowego, a jedynie uciekamy przed sobą i swoim życiem. Które i tak wciąż wychodzi nam na spotkanie.
